środa, 5 lutego 2014

Rozdział 17

Nie przejmuję się przeszłością i nie przejmuję się przyszłością. Myślę, działam i żyję dla teraźniejszości, która stworzyła przeszłość i sama stwarza przyszłość.

Wkurzona to za lekkie określenie, byłam mocno wkurwiona. Przepychałam się między ludźmi by znaleźć gdzieś Louisa. Kiedy jakieś pół godziny temu stado nieznanych nastolatków zaczęło wparowywać do domu Loczka zniknął mi z pola widzenia.
Podejrzewałam, że mógł kryć się gdzieś przed moim gniewem, ale przecież kiedyś opuści swoją kryjówkę.
Już nigdy nie uwierzę w słowa: Ronnie to będzie tylko kameralne przyjęcie.
Wyciągnął pęk kluczy z za donicy i sprawnie otworzył nimi drzwi. Weszłam za nim niosąc w rękach sukienkę i parę szpilek. Położyłam wszystko w salonie, na kanapie i patrzyłam jak Louis zaczyna wyjmować z foliowego opakowania czerwone oraz niebieskie plastikowe kubki. Cofnął się do samochodu po butelki z alkoholem, które później poustawiał w prowizorycznym barku.
-W skali od 1 do 10, jak bardzo Harry się zdenerwuję widząc to co, będzie się tu działo?- Zapytałam wymachując nogami.
-Myślę, że między 3, a 4,ale tylko dlatego, że nie będzie na niej od początku. Nie lubi przegapiać rozpoczęcia zabawy, ani zakończenia.- Wyjaśnił biorąc się za odsuwanie foteli i szklanego stolika.
-Czyli nie zabije mnie?
-W najgorszym wypadku wymęczy tańcem. Możesz zejść? Muszę odsunąć to pod ścianę, a ty mogłabyś mi pomóc.- Przewróciłam oczami, ale zrobiłam tak jak prosił. Parkiet do tańczenia i miejsce na DJ były już gotowe. Teraz było trzeba zająć się podłączeniem wszystkich kabli od nagłośnienia.
-Jak myślisz, jeśli kabel jest czerwony, ale nie ma takiego obramowania obok wejścia to powinnam go tam wetknąć?- Pomachałam końcówką przed twarzą Tomlinsona, który w skupieniu starał się odplątać dwa przedłużacze.
-Rób jak uważasz, byle nie zepsuć.- Wzruszyłam ramionami uznając to za tak i po prostu podłączyłam to tak jak było na obrazku, który odnalazłam w instrukcji. Uśmiechnęłam się po zakończeniu, dumna z siebie i oznajmiłam szatynowi, że idę przygotować się do łazienki.
Umalowałam się kosmetykami, które na szybko wrzuciłam do torebki przed wyjściem, rozpuściłam swoje włosy i spryskałam lakierem, który o dziwo także zmieścił się do niej. Zdjęłam ciuchy i przez głowę nałożyłam krótką, gdzieś do połowy ud, czarną sukienkę z wyciętym dekoltem. Na nogi wsunęłam czarne buty na niewysokim obcasie i byłam gotowa.
-Lou ile osób przyjdzie?- Spytałam, gdy ponownie weszłam do salonu. Chłopak tym razem zajmował się opakowaniami z pizzą. Widocznie musiała przyjść, kiedy zajmowałam się sobą w toalecie.
-Ronnie to będzie tylko kameralne przyjęcie. Kilka znajomych, to wszystko.
Lecz to nie było wszystko. Nigdy nie zapomnę miny Louisa, gdy staliśmy w drzwiach i co chwila przychodził ktoś zupełnie nam nieznany. A czasami jak jakaś znajoma twarz pojawiała się i witała z nami za sobą ciągnęła swoich przyjaciół, którzy już nie byli tak bardzo rozpoznawalni.
Tak, więc w kilkanaście minut cały do zapełnił się mnóstwem napalonych, nieokrzesanych kobiet i mężczyzn.
Weszłam do kuchni i odetchnęłam widząc tam siedzącego mojego chłopaka.
-Jak się bawisz?- Zapytał, po czym wypił łyk drinka.
-Byłoby lepiej, gdybyś mnie nie zostawiał.
-Przepraszam. Chcesz?- Podsunął do mnie szklankę, a ja bez oporów opróżniłam ją całą.- Chodź zatańczyć, skarbie.- Pociągnął mnie za nadgarstek na środek parkietu i zaczął dziwnie poruszać swoim ciałem. Wybuchłam śmiechem, ale po krótkiej chwili również do niego dołączyłam. Ludzie nie zwracali uwagi na nasze wygibasy, co było nam na rękę i prowadziło do jeszcze większych wygłupów.
Obrócił mnie, a potem złapał w swoje ramiona zaczynając tańczyć wolno wraz z taką samą muzyką. Położyłam dłonie na jego karku, a on swoje na moich biodrach, mieliśmy czas na odpoczynek.
-Widzisz, nie jest tak źle.- Szepnął mi na ucho. Kręciliśmy się w kółko, nie znając innych kroków, ale nie przeszkadzało nam to. Tamten moment i tak był perfekcyjny.
Muzyka znów przyśpieszyła, a z nią i my. Kawałek był bardziej klubowy, przez co skakaliśmy tylko w miejscu. Nawet nie zorientowałam się, kiedy obok nas znalazł się uśmiechnięty Styles.
-Jak się bawicie?!- Próbował przekrzyczeć tłum.
-Zajebiście, a ty?- Odpowiedział Lou za nas dwoje.
-Poza tym, że Zayn zabrał mnie na te głupie zakupy i przez to przegapiłem początek imprezy to też świetnie!- Tomlinson posłał mi minę typu „a, nie mówiłem?”.- Ronnie, genialny pomysł z tą domówkę u mnie.
-Ale-
-Też jej to mówiłem.- Niebieskooki puścił mi oczko.
Trzy piosenki później siedzieliśmy w kuchni popijając drinki razem z Niallem i Liamem, którzy do nas dołączyli. Nie obyło się też bez spektakularnego wejścia Malika wraz z blondwłosą dziewczyną. Musiał być już dobrze wstawiony.
-Ver, poznaj Perrie!- Objął mnie jednym ramieniem, drugim nadal otaczając dziewczynę ze sklepu.
-Miło mi w końcu Cię poznać.- Zaszczebiotała i porwała mnie do uścisku.- Poleje mi ktoś?
-Już się robi!- Horan zaczął przygotowywać drinka.
Po wypiciu dużej ilości napojów z procentami ruszyliśmy na parkiet. Cała nasza siódemka tańczyła w kółku, zajmując sam środek salonu.
Widok jak z jakiegoś filmu, co było kompletnie szalone. Kilkadziesiąt ludzi wkoło, DJ puszczający same najlepsze kawałki, wszędzie porozrzucane plastikowe kubki i opakowania po zjedzonej pizzy. Jeden wielki Project X w wykonaniu Londyńczyków.
Pamiętam, że przyjeżdżając do Anglii czułam, że będą to niezapomniane wakacje i nie myliłam się. Te spektakularne dwa miesiące zapamiętam na zawsze.
Wpadłam w ramiona Nialla, tańcząc od tamtej chwili tylko z nim, i między nami, jest z niego świetny tancerz. Mimo alkoholu w jego krwi poruszał się w rytm muzyki, a żadna z jego stóp nie stanęła na mojej. Zdecydowanie mógłby dawać lekcje Louisowi, który troszeczkę gorzej sobie radził. Chociaż, co będę ukrywać, Tomlinson to najgorszy tancerz pod słońcem! Jego kroki ograniczają się do skakania przy szybszym tępię muzyki lub kiwania się na boki, ostatecznie chodzenia w kółku, przy miłosnej balladzie.
-Odbijany!- Krzyknął ktoś i po chwili byłam już objęta przez Payne’ a.- Jak się bawisz, Ron?
-Jest zajebiścieee.- Uśmiechnęłam się, a on zachichotał. Nie wiem czy to możliwe, ale muzyka stała się jeszcze głośniejsza niż kilka minut wcześniej. Każdy krzyczał jej słowa, chociaż nie każdy miał talent muzyczny i niekoniecznie znał tekst.
Poczułam jak moje stopy zaczynają boleć i bez namysłu ściągnęłam szpiki odrzucając je potem gdzieś na bok. Nie zdążyłam wrócić do Liama, kiedy ktoś wbiegł przerażony do salonu.
-Policja tu jedzie!- Muzyka natychmiast ucichła, a każdy z przerażeniem patrzył na niewysokiego bruneta, który zdecydowanie nie był pełnoletni.
Alkohol dla nieletnich, zielsko u niektórych, muzyka po ciszy nocnej to tylko niektóre z zarzutów, które mogli nam postawić.
Drugie aresztowanie w przeciągu jednego tygodnia, cudownie Ronnie.
-Bez paniki.- Odezwał się Louis chwiejąc się na nogach. W innym przypadku nikt nie wziąłby go na poważnie.- Barney- skierował się do chłopaka operującego muzyką.- ukryj sprzęt w kuchni. Niall pomóż schować się ludziom i nie pozwól, żeby ktoś teraz opuścił dom. Zayn i Liam usuńcie butelki po wódce tak by nie były widoczne z wejścia. Harry i Ronnie, wy za mną. Wycyckamy kundlów!- Spojrzałam na Styles’a i kiwnęłam w stronę szatyna, jego szaleńcze zachowanie nie było normalne. W pewnym sensie nawet mnie przerażał.
-Pijany Lou, to nieobliczalny Lou.- Wyjaśnił i poszedł w stronę, w którą odszedł Tommo. Nie miałam wyboru i też wybrałam tamten kierunek. Czatowaliśmy przy drzwiach wejściowych. Loczek co chwila wychylał się przez okno, patrząc czy w okolicy widać jakiś radiowóz. Na nasze nieszczęście pojawił się w zasięgu wzroku dziesięć minut po ewakuacji gości. Wysiadło z niego dwóch mundurowych, a po chwili zadzwonili dzwonkiem do domu. Hazz poprawił się i ze sztucznym uśmiechem otworzył im.
-Dobry wieczór, w czym mogę pomóc?- Jeden z mężczyzn, łysy i gruby, który na plakietce miał napisane Bill, pokazał odznakę.
-Komisarz Cooper i komisarz Winston, dostaliśmy wezwanie od sąsiadów, że w tym domu zakłóca się cisze nocną.- Obaj chyba niemieli zbytniej ochoty tam być, sądząc po ich minach. Harry dał nam znak ręką, że teraz nasza kolej.
-Hazz?- Odezwałam się.- Wszystko w porządku? Kto to?- Dołączyliśmy do całej trójki razem z Lou.
-Panowie twierdzą, że zakłócamy ciszę.
-My?- Dopytywał się Tomlinson.
-Daj spokój chłopcze. Czy organizujecie tu jakąś imprezę?
-Nie panie władzo.
-To skąd ta duża ilość samochodów na tej ulicy? Jest już prawie 2 w nocy.- Tym razem odezwał się Winston.
-Nie mam pojęcia. Może do, któregoś z sąsiadów zjechali się goście? Pani Rich z pod siódemki ma całkiem sporą rodzinkę.- Uśmiechnął się słodko i niewinnie loczek.
-Nie z nami takie numery. Możemy wejść do domu i się rozejrzeć?
No to po nas. Już widzę minę ojca i Sam jak ponownie odbierają nas z komisariatu. Razem z Tomlinsonem mielibyśmy zakaz zbliżania się do siebie na zawsze.
-A mają panowie nakaz?- Faceci pokręcili przecząco głową.- To przykro mi, ale nie mogę panów wpuścić, rodzice wyjechali na kilka dni i zabronili wpuszczać nieznajomych.
-Ale przecież ty- walnęłam szatyna szybko, na co jęknął, a Bill spojrzał się na mnie podejrzliwie.
-Ile masz lat?
-20, on 23, a ona 17. Jeszcze jakieś pytania, czy możemy wrócić do naszego maratonu filmowego?
-Jest was tylko trójka?
-Tak.- Westchnął.
-Będziemy mieli was na oku.- Winston ostrzegł i obaj odwrócili się i odeszli.
Zamknęliśmy drzwi i odetchnęliśmy z ulgą. Mój chłopak jednak szybko nas wyprzedził wpadając do salonu.
-Impreza trwa dalej, ludzie!- Krzyknął, a odpowiedział mu równie podekscytowany ryk. Muzyka znów popłynęła z głośników, alkohol poszedł w ruch, a prawie niezakryte ciała weszły na parkiet tańcząc jakby była to ostatnia z ich imprez.
***Około 5.15 nad ranem***
Siedziałam schowana na pierwszym piętrze w jednej z łazienek. Moje gołe plecy opierały się o zimne kafelki przyczepione na ścianie, a w jednej z rąk trzymałam puszkę piwa, natomiast w drugiej połowę już wypalonego papierosa. Moja głowa pulsowała, w pół przez alkohol, a w pół przez nadal grającego DJ’a. Goście na dole nadal szaleli i tylko odrobinkę zmieniła się ich liczebność. Reszta naszej małej paczki, jak podejrzewam, nadal wywijała w salonie, mnie niestety nagła potrzeba zwrócenia wszystkiego, co dzisiaj spożyłam zaprowadziła do toalety. Później, jako że nie miałam siły ponownego zejścia na dół postanowiłam zapalić i w samotności wypić jeszcze jedno piwo. Tak by uzupełnić płyny, które straciłam, to chyba logiczne. A tak poza tym znalazłam je na schodach, gdy człapałam się po nich. Było zamknięte, więc uznałam to za znak by je zabrać.
Usłyszałam ciche pukanie, a po chwili do środka wszedł Lou.
-Szukałem Cię.- Usiadł przy mnie, zabrał mi piwo i sam je dokończył.
-Poszli sobie?
-Zostało około dwudziestki.
-Nie możecie się ich pozbyć? Wyrzucić za drzwi, poszczuć psami lub złym Liamem?- Oparłam głowę o jego ramię.
-Co ty. Harry nigdy nie wyrzuca gości. Druga z jego żelaznych, imprezowych zasad.
-A, jaka jest pierwsza?
-Każda impreza trwa do ostatniego gościa, dlatego druga brzmi, żeby ich nie wyrzucać.
-Inteligentne, jak na niego.
-Można tak powiedzieć.- Zaśmiał się.- Jutro będę miał wielkieeego kaca.- Przedłużył jedną z samogłosek w przedostatnim wyrazie.- Ty zresztą, pewnie też.
-Jakoś niespecjalnie się tym teraz przejmuję. Co z resztą?
-Harry znalazł jakąś rudą piękność, Zayn nie spuszczę z oczu z Perrie, Liam próbuję jakoś ogarnąć bałagan, a Niall szuka czegoś do jedzenia, bo stwierdził, że właśnie mija jego pora na posiłek.- Mruknęłam coś w odpowiedzi, a moje oczy się zamknęły. Siedzieliśmy w ciszy dopóki zupełnie nie zasnęłam. Nie wiem, co działo się potem, tak bardzo podobał mi się mój sen, że nie miałam najmniejszej ochoty wybudzać się z niego. Ja z Louisem na łące pod gwiaździstym niebem z butelką wina to najpiękniejsza wizja, jaką miałam. Zwykły sen, a potrafi uszczęśliwić człowieka na kilka godzin.
Chwile po tym jak chłopak zaczął błądzić dłońmi pod moją koszulką coś zaczęło dzwonić. Nie tak monotonnie, ciągle, a jednorazowo, lecz przynajmniej z trzy razy. Obraz nas na łonie przyrody, co raz bardziej znikał i nic nie dawały moje krzyki w stronę ukochanego. Zniknął, a ja pogodziłam się ze straszną pobudką.
Moja głowa bolała na każdy możliwy sposób, zresztą jak całe moje ciało przez niewygodną pozycję. Ręka mi ścierpła, a nogi już w ogóle nie czułam. Nadal jednak leżałam z zamkniętymi oczami, nieprzygotowana na jasne światło, które może we mnie uderzyć. Z jękiem przekręciłam się na drugi bok, ale źle oceniłam moje położenie na łóżku, ponieważ zamiast znaleźć się na jego drugiej stronie znalazłam się na podłodze.
-Kurwa.- Mruknęłam masując obolałe czoło. Uchyliłam powieki, a gdy mój wzrok przystosował się do światła rozejrzałam się. Meble były z ciemnego drewna, ściany w kolorze jasnej zieleni, to na pewno nie był moja sypialnia. Tomlinsona też nie i na pewno nie żadna, która znajdowała się w domu ojca. Lekko zdezorientowana zmieniłam pozycję na siedząco i próbowałam przypomnieć sobie wydarzenia z poprzedniego wieczoru.
Impreza, taniec, alkohol, Louis, Harry, Niall, Zayn, Liam i Perrie, stado innych ludzi, policja, drugie stado ludzi, łazienka, znów Louis, potem pustka.
Wstałam z podłogi jednocześnie rozglądając się. Nic nie zauważyłam, byłam sama w pokoju w za dużym dresie i czarnej koszulce. Mój wzrok przykuł telefon na nocnej szafce. Odblokowałam ekran widząc, że mam trzy wiadomości, które najwyraźniej mnie zbudziły.
Od: Lydia
Treść: Ronnieee jak tam? Dawno się nie odzywałaś, więc tak trochę panikowałam. Zadzwoń, ok?
Postanowiłam, że zadzwonię do niej wieczorem. W końcu muszę wiele jej opowiedzieć
Od: tata
Treść: Dzwoniłem do Louisa, ale nie odbiera. Wszystko w porządku? Zadzwoń jak najszybciej.
Odpisałam, że jest okay, nie musi się martwić i prawdopodobnie niedługo wrócimy. W sumie nie było to kłamstwo tylko ukrycie paru faktów. Nie chciałam denerwować Jamesa, więc najlepiej było trochę załagodzić sytuację.
Trzecia wiadomość zupełnie mnie zdziwiła.
Od: Nathan
Treść: Uh, cześć. Jak tam sprawa z Lou i tym wszystkim? Mam nadzieję, ze dobrze. Jeśli masz ochotę to może się spotkamy? Czekam na odpowiedź. Xxx
Wrzuciłam telefon do kieszeni spodni i postanowiłam wyjść na korytarz. Rozglądając się po nim odetchnęłam rozpoznając go. Nadal byłam u Styles’a. Zeszłam na dół, by znaleźć kogokolwiek, ale wszystko, co zastałam na parterze to wielkie po bojowisko. Opakowania po jedzeniu, alkoholu, różne części garderoby walały się po ziemi. Kilka zdjęć, które wcześniej wisiały na ścianie teraz leżały na podłodze z potłuczonymi ramkami. Jakiś duży kwiat leżał przewalony, a ziemia z niego wysypała się dookoła. Jeden wielki burdel.
Weszłam do kuchni, ale tam nie było lepiej. Cały blat lepił się od dziwnej mazi, tak samo jak połowa płytek. Przeskoczyłam kałuże wymiocin i sięgnęłam do szafki po jakiś lek na ból głowy. Chciałam, żeby, chociaż trochę uśmierzył moje cierpienie. Nigdy więcej alkoholu w takiej ilości. I choć obiecałam to sobie już po dniu w pubie to tym razem postanowiłam dotrzymać danego słowa.
-H-hej.- Usłyszałam ciche skomlenie, a po chwili ujrzałam blondynkę w krótkich szortach i białej bluzce na ramiączka. Jej włosy były zebrane w luźnego koka, a twarz była czysta z makijażu.
-Cześć. Ty też umierasz?
-Och uwierz śmierć byłaby teraz najlepsza.- Uśmiechnęłam się pokrzepiająco.- Chłopacy już wstali?
-Nie, jeszcze nie.
-To chyba lepiej. Harry nie dostanie zawału na widok tego, co zostało z jego salonu.- Zachichotała, ale po chwili grymas bólu pojawił się na jej twarzy.- Boże już nigdy więcej alkoholu.- Jęknęła. Obie usiadłyśmy na kanapie w salonie.- A jak z Louisem?
-A jak ma być?- Zapytałam zdziwiona.
-Długo się spotykacie?
Cholera, cholera, cholera.
-Co? Nie!- Zaprzeczyłam trochę za szybko.- Lou to mój brat. Mój tata ożenił się z jego mamą.
-Serio? Wczoraj dałabym sobie rękę uciąć, że jesteście w sobie zakochani.
-Taa.- Zaśmiałam się nerwowo. Jeszcze chwila, a byłoby po mnie.
-Wiesz, wczoraj dość odważnie tańczyliście.- Przeskanowałam całą swoją pamięć, ale nic z tego, co powiedziała Perrie nie było mi znane. Kolejny powód do odrzucenia picia.
-Ugh tak, widzisz, co wódka robi z człowiekiem. A jak jest między Tobą, a Zaynem?- Zmieniłam temat.
-Sama nie wiem. Poznaliśmy dość niedawno.
-Tak, rozumiem Cię- miałam dokończyć, ale przerwał nam mój telefon.
Od: Nathan
Treść: Nie chcę się narzucać, ale naprawdę się martwię. Zadzwoń jak najszybciej xxx
Westchnęłam. Wiem, że powinnam odpisać, ale zbytnio nie wiedziałam, co. Podejrzewałam, że Nath lubi mnie trochę bardziej, niż koleżankę, czy przyjaciółkę, a ja nie chciałam robić mu zbędnych nadziei.
-Wszystko w porządku?
-Tak, to tylko kolega.- Schowałam komórkę z powrotem do kieszeni i bardziej rozciągnęłam się na sofie.
Rozmawiałyśmy bardzo długo, bo jak się okazało chłopcy spali prawie do południa, i bardzo się polubiłyśmy. Perrie okazała się bystrą dziewczyną, która nie potrafił siedzieć cicho przez choćby minutę. Zagadała mnie swoim gadulstwem, choć przeważnie ja byłam tylko słuchaczem. Opowiadała mi jak przeprowadziła się do Londynu z South Shields w wieku 18 lat całkiem sama. Podjęła pracę w Pizza Hut i rzuciła szkołę. Podziwiałam ją za taką odwagę. Ja mając 17 lat bałam się zostać sama w domu podczas burzy lub wrócić samej od Lydii po 21, a ona tak bez nikogo wyjechała do nieznanego miasta.
Później okazało się, że słuchamy takiej samej muzyki i przez chwilę fangirlowałyśmy o jednym z piosenkarzy. Blondynka również wysłuchała mojej zawiłej opowieści o Jamesie i mamie, dała kilka rad i oznajmiła, że nie wie czy tak dobrze jak ja zniosłaby rozwód rodziców. Poklepała mnie pocieszająco po ramieniu, a już za sekundę zmieniła temat na bardziej radosny. I mimo tych trzech lat różnicy dogadałyśmy się znakomicie. Brakowało mi damskiego towarzystwa, przez prawie dwa miesiące z samcami można ze świrować.
Około 14 dołączył do nas Niall.
-Witajcie, ladies.- Zawołał już od dołu schodów. Jak widać jego kac był znacznie mniejszy niż nasz.- Wow, tornado tędy przeszło, czy jak?
-Tornado niewyżytych nastolatków.- Podsumowała Edwards.- Harry będzie (nie) miło zaskoczony.
-Mam nadzieję, że nie zdewastowali garażu. Hazza ma na jego punkcie prawdziwą obsesję.- Przejechał dłonią po swoich włosach.- Zostawię was na chwilę i zajmę się zapełnianiem mojego brzucha.- Nie zdążył wejść dobrze do kuchni, a w zasięgu mojego wzroku pojawił się Liam.
-Wody, potrzebuję wody.- Cóż, chłopak zdecydowanie nie wyglądał dobrze. Ewidentnie jeszcze nie dawno wymiotował co można było wywnioskować po jego zielonej twarzy i brudnym podkoszulku.- Muszę dostać wodę.- Nie zwracając na nas uwagi również oddalił się do kuchni.
Równo godzinę później wszyscy, całą siódemką, siedzieliśmy już razem rozłożeni na kanapach przed telewizorem. Co jakiś czas, któreś z nas śmiało się głośno powodując ból głowy u innych. Louis często zerkał w moją stronę, posyłał mi słodkie uśmiechy i puszczał oczka.
Zdecydowanie byłam tam gdzie trzeba. Wśród przyjaciół i chłopaka, którego kocham.


 Nie jestem zadowolona z tego rozdziału, ale może Wam się chociaż spodoba. Tym razem trochę dłuższy. Wiem, że na razie jest nudno, ale to dopiero cisze przed burzą, tak więc szykujcie się na najgorsze xD
Jeszcze raz chciałam wspomnieć o głosowaniu na najlepszy blog miesiąca luty, do którego zostałam nominowana. Jeśli podoba Wam się mój blog, to proszę zagłosujcie. Ankiete znajdziecie tu http://spis-blogow-1d.blogspot.com/
I jak po premierze Midnight Memories? Podoba wam się teledysk? Jakieś ulubione momenty?

21 komentarzy:

  1. rozdział super tyle na niego czekałam , czekam na tą burze !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział jest świetny !
    Już nie mogę doczekać się następnej części <3 !
    Pozdrawiam i życzę weny :)

    http://onedirection-polish-imaginy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow mega jak zawsze !!! :D Nie znalazłam innego opowiadanie, które mogłoby się równać z tym! Na podstawie tego bloga możnaby nakręcić film! /\/\/\

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow Super!! Czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  5. super rozdział :D czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  6. Super rozdział :) Ronnie i Louis to taka fajna para ^^ Czekam na następny <33333

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli ktoś by się mnie spytałam czy istnieje opowiadanie, w którym zakochałam się od pierwszego rozdziału z pewnością odpowiedziałabym "Don't let me go". Kocham to jak piszesz i ten związek miedzy bratem i siostrą, to jest coś co Kacia lubi najbardziej. :D Nie mogę się doczekać 18 rozdziału. *3*
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie:
    http://only-you-lilith.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. No niee xD A co jeśli ja nie chcę żadnej burzy? xDD Hahaha :D Przecież między nimi jest teraz tak słodko D: Dobra, mam chociaż nadzieję, że all in all będzie happy end! Bo kiedy oni są skłóceni to .. jest źle xDD Rozdział jest świetny, więc nie wiem jakim cudem Ci się nie podoba! :O

    Czekam na NN ;* Weenyyy <3333333333

    OdpowiedzUsuń
  9. Nominowałam ciebie do Lieber Awords więcej info. tutaj
    http://mybestsongeverareyou.blogspot.com/2014/02/dziekuje-wam-czi.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny <3333
    Oczywiście że zagłosuje ^^
    Z niecierpliwością czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  11. Zostałaś nominowana do Liebster Award :) Więcej informacji na http://imaginy-o-one-direction-2013.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. C.U.D.O.! Ily<3<3<3
    Wikcia737

    OdpowiedzUsuń
  13. Ok. 1 w nocy znalazłam Twojego bloga i powiem Ci że poprostu nie mogłam się oderwać! Jest 7 rano a ja jestem poprostu zachwycona! Ten Twój styl pisania.... jest prawie że magiczny. Czuję jakbym na serio tam była, koło nich, wzruszając się, złoszcząc się, poprostu czuję to co bohaterowie! To jest niesamowite! Louis jest taki kochany w stosunku do Veronici, każdy by mógł tylko pomarzyć o takim chłopaku. Zgaduje że gdy ich rodzice się o tym dowiedzą to nie będzie zbyt kolorowo. Powiem Ci jeszcze tylko jedno bo jestem półprzytomna, jesteś poprostu cudowana, Twoje opowiadanie jest cudowne i bardzo Ci dziękuję że założyłaś ten blog <3

    ~ CrazyWerczi

    PS. Bardzo zaplusowałaś tym że główna bohaterka to moja imienniczka i może dlatego łatwiej mi się wczuć xD ;*

    OdpowiedzUsuń
  14. Przeczytałam wszystko i jedyne co mogę powiedzieć to cudoo! zakochałam się w tym opowiadaniu , pierwszy raz się wzruszyłam czytając opowiadanie a dokładnie w momencie gdy Zayn wyznawał miłość gdy ona była pijana , genialneee! nie mogę się doczekać nowości, i oczywiście 2 część !!!:*:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałaś chyba napisać Louis, a nie Zayn...

      Usuń
  15. Jakie zdjęcie Lou na końcu XD
    Rozdział jak zwykle jest rewelacyjny i cholernie zabawny ;D
    Jakoś nie wiem czemu, ale nie potrafię sobie wyobrazić pijanego Payna xd
    Z niecierpliwością czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Łohoł <3 Dopiero wczoraj wieczorem tu wpadłam i teraz skończyłam czytać :3
    Taaaki Lou *.* Jej ;>
    Czekam na next :)
    Jeśli masz ochotę zapraszam do siebie na opowiadanie o Niall`u :)
    http://lietomefanfic.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Nominowałam cię do Liebster Awards! :) Szczegóły tutaj ---> http://imagine1d-nelly.blogspot.com/2014/02/nominacja-do-liebster-awards.html

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie na cudofffffffneee!!!! Czekam na nastepny <3 I Lou taki słodki !!
    Xx ;***

    OdpowiedzUsuń
  19. O boże cudownyy <3
    zapraszam na http://little-me-in-a-big-world.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń