wtorek, 1 października 2013

Rozdział 5 cz. 2



Mozolnie otworzyła oczy. Zawzięcie o czymś myślała. Uczucie, że o czymś zapomniała nie odstępowało jej odkąd opuściła krainę wiecznego szczęścia (czyt. sen). Niechętnie podniosła się i przejrzała w dużym lustrze.
-Potwór, jeden wielki, zabójczo-koszmarny potwór.- Podsumowała i klepnęła się parę razy po twarzy jakby miało to w czymś pomóc. Nadal w jej głowię coś dopominało się o przypomnienie. Tylko pytanie co?
Wzięła do ręki swoją komórkę w celu zadzwonienia do Lydii. Jej wzrok zatrzymał się na białych cyferkach godziny. 14.41; 14.41;14.41;14.42.
-Obiad!- Krzyknęła na cały głos i jak najszybciej podbiegła do swojej szafy.- 18 minut. Nie zdążę, nie zdążę.- Powtarzała uparcie jakby miało to w czymś pomóc.
Chwyciła w swoje drobne dłonie kremową sukienkę i bez chwili wahania, ściągnęła z siebie poprzedni strój zmieniając go na nowy. Rozczesała swoje poplątane włosy najlepiej jak potrafiła i doszła do wniosku, że nie wygląda najgorzej. Spojrzała znów na zegarek.
-11 minut.
Rzucając wszystkie nie potrzebne ubrania na łóżko wybiegła z pokoju prosto na dół.
-No nareszcie!- Krzyknął Lou stając przed Blaise.
-Nie krzycz na mnie!
-Wiesz jakie to ważne, ale nie ty się spóźniasz!
-Spokój!- To holu wszedł James.- Nie umiecie się normalnie zachowywać?
-Pierwsi goście już przybyli.-  Oznajmił Steve przerywając wymianę zdań pomiędzy tą trójką.
Drzwi się otworzyły, a w nich stanęła czwórka roześmianych chłopaków.
Przywitali się z Louisem uściskiem, a z Veronicą buziakiem. Przeszli razem do jadalni gdzie był już ładnie nakryty stół.
Cisza, która panowała była trochę niezręczna. Nadal czekali na ostatniego gościa. Na tak wyczekiwaną przez Louisa Eleanor.
Każdy próbował znaleźć sobie zajęcie. Niall uparcie wpatrywał się w stojącą na stole pieczeń, ledwo powstrzymując cieknącą ślinę. Zayn co chwila poprawiał swoją fryzurę w odbiciu swojego noża. Liam zawzięcie myślał o czymś wpatrując się z przerażeniem w srebrną łyżkę, a Lou bawił się nerwowo palcami. Tylko Sam i James zaczęli żywo o czymś dyskutować. Ronnie zaś tylko obserwowała każdego po kolei. Denerwowała ją Calder. Wiedziała jak bardzo zależy jej bratu na tej dziewczynie, a ona tak bez serca spóźniała się już dobre 9 minut. „Chciała modnie się spóźnić”- prychnęła w myślach Veronica. „Akurat. Pewnie jest tak głupia, że nawet na zegarku się nie zna.” Zauważyła, że Tomlinson uważnie się jej przygląda. Również podniosła na niego zwój wzrok i posłała pocieszający uśmiech. I jak na komendę w wejściu stanął Steve, a obok niego Eleanor. Siedemnastolatka musiała przyznać, że jest ona bardzo ładna. „Ładniejsza ode mnie”- wmawiała sobie. „Nic dziwnego, że Louis Cię nie chcę.” Jedno zdanie, a świat dla Blaise się zatrzymał. Wskazówki zegara zatrzymały się tak jak wszystko dookoła. Czy ona to powiedziała? Czy ona naprawdę o tym pomyślała?
-Nie to nie możliwe.- Mruknęła, a wszystkie pary oczu skierowały się na nią. Twarz ciemnowłosej od razu pokrył pokaźnej wielkości rumieniec. „I co teraz idiotko?” Wymusiła delikatny uśmiech i znacząco odchrząknęła.- To nie możliwe, że jesteś jeszcze ładniejsza niż z tego co opowiadał Louis.- Ronnie pogratulowała sobie w myślach za tą błyskotliwą odpowiedź, a buzia dopiero co przybyłego gościa rozświetliła się.
Gdy już wszyscy siedzieli przy stole i zaczęli poczęstunek zaczęła się rozmowa.
-Horan możesz mi powiedzieć gdzie ty to wszystko mieścisz?- Zapytała Veronica uważnie obserwując jedzącego Niallera.
-To samo pytanie zadajemy sobie od początku naszej przyjaźni.- Odpowiedział Liam, a wszyscy wybuchnęli śmiechem. Atmosfera zaczęła się rozluźniać i nawet siostra Tomlinsona zaczęła rozmawiać z jego „przyszłą” dziewczyną. Stwierdziła, że gdyby tylko nie przystawiała się do Lou to mogłaby ją polubić. „Co się ze mną dzieję?’’. W pewnej chwili Calder złapała Lou za dłoń i splotła wspólnie ich palce. Chłopak posłał siostrze szczęśliwy uśmiech, a ona go lekko odwzajemniła.

Piątka chłopaków i dwie dziewczyny przeszło do ogrodu rozkoszując się ładną pogodą. Niall, Louis, Harry, Liam i Zayn od razu wskoczyli do basenu chłodząc swoje ciała. Natomiast Blaise i Calder usiadły na leżakach.
-Lou jest niesamowity.- Zaczęła Eleanor powodując u Veronic grymas na twarzy.
-Tak, wiem.
-Nie rozumiem jak mogłam być na początku zazdrosna o Ciebie.- Paplała bez sensu, ale przykuła tym uwagę szatynki, która teraz z zainteresowaniem patrzyła na swą towarzyszkę.
-Nie rozumiem.
-Cóż to bardzo proste. Wtedy na naszej pierwszej randce Louisek zamartwiał się o Ciebie zupełnie olewając mnie.- Cmoknęła ustami.- Ale teraz wiem, że to było zabawne z mojej strony. Jak mogłam pomyśleć, że mój.- Zaakcentowała ostatnie słowo.- Louis mógłby być z takim kimś jak… jak ty.- Wysyczała, a powietrze przeciął jej śmiech. Blaise natomiast to zabolało, mocno zabolało. Wiedziała, że nie jest ideałem, ale nie chciała słyszeć takich słów od niej. Calder nawet jej nie znała, a już tak pochopnie oceniła. Siedemnastolatka nawet nie zauważyła kiedy po jej polikach zaczęły spływać słone łzy. Wstała z miejsca i kierował się do domu.
-Ver gdzie idziesz?- Krzyknął za nią Liam, ale ona nie reagowała. Chciała jak najszybciej znaleźć się u siebie. Uciec od problemu jak to miała w zwyczaju. Postanowiła siedzieć w swojej sypialni dopóki kłopot nie zniknie lub kiedy ona sama o nim zapomni.
Weszła do swojej oazy zamykając z hukiem drzwi. Nie miała nawet siły usiąść na łóżku. Łzy zamazywały jej widok. Opadła na podłogę podciągając nogi do góry, chowając między kolana głowę. „Jestem brzydka, brzydka, brzydka, brzydka” powtarzała sobie te słowa wierząc w nie z każdą sekundą co raz mocniej. Zacisnęła powieki, aby uchronić swoją twarz od kolejnego potoku łez.
-Ver?- Przy dziewczynie ukucnęła cała czwórka teraz już nieroześmianych chłopaków. No właśnie czwórka, jednego brakowało. Tego dla panienki Blaise najważniejszego. Jej straszy brat powinien być teraz z nią pocieszając i mówiąc, że jest śliczna. Czy nie po to ma się właśnie tego starszego brata? Żeby bronił swoją młodszą siostrę?- Veronica, spójrz na nas.- Dziewczyna słyszała tą delikatną chrypkę w głosie Stylesa, chciała podnieść głowę, spojrzeć na niego, ale według niej wyglądała żałośnie.- Co się stało?- Zapytał z wyraźną troską. Usiadł po jej prawej stronie przytulając do swojego boku. Pozostała trójka siedziała naprzeciw i uważnie przypatrywała się Ronnie.- Proszę powiedz nam. Kochanie… Tak nagle wybiegłaś.
-G-gdzie jest Lou?- Wyszeptała niemal niesłyszalnie tak, że nawet siedzący przy niej Hazza miał problem z usłyszeniem.
-Siedzi z El i próbuję wyciągnąć od niej co się stało, ale ona nie chcę nic powiedzieć.- Przytulił ją jeszcze bardziej i zaczął kreślić nieznane nikomu wzory na jej plecach.
Cisza, która trwała była bardzo niezręczna. Nikt nie wiedział co powiedzieć, żeby Veronica na nich spojrzała. Siedzieli więc wszyscy i patrzyli wszędzie tylko nie na siebie.
-Czy j-ja jestem brzy-brzydka?- Wychlipiała ciemnowłosa, a wszystkie cztery pary oczy skierowały się na nią.
-Co ty gadasz? Jesteś piękna.- Zayn powiedział to patrząc na skuloną postać swojej koleżanki. Serce mu pękało na ten widok.
-Jesteś śliczna Ver.- Dołączył Niall.
-Ja też to potwierdzam.- Liam wymusił pocieszający uśmiech. Tylko Harry siedział i uważnie o czymś myślał.
-To to Ci powiedziała Eleanor? Że jesteś brzydka?- Ronnie nieśmiało skinęła głową.-Trzeba powiedzieć Tommo.- Już chciał się podnieść, ale drobne palce dziewczyny zacisnęły się na jego koszulcę.
-Nie, proszę nie mówcie mu. Ona mu się tak bardzo podoba.
-Ron.- Siedemnastolatka uniosła kąciki ust słysząc to zdrobnienie.- Trzeba mu powiedzieć.
-Harry, błagam.
-No dobrze, dobrze.- Przytulił ją delikatnie, a po chwili reszta też się przyłączyła. Styles otarł łzy z twarzy dziewczyny i wszyscy razem położyli się na łóżku. Każdy przytulając chociaż kawałek ciała Blaise do siebie.

*
-Zapytam po raz trzeci. Czemu Ronnie wybiegła z płaczem?- Cierpliwość Tomlinosna powoli się kończyła.
-A ja odpowiadam po raz trzeci. Skąd mam to wiedzieć?- Eleanor siedziała nadal niewzruszona na leżaku jakby nic strasznego się nie stało.
-Siedziałyście razem, rozmawiałyście, a potem ona wybiegła.- Choć nie było to pytanie Calder skinęła głową.- Więc jaki był powód tego, że uciekła?
-Nie wiem, Louis. Widać, że jest strasznie niedojrzała ja na jej miejscu…
-Ale nie jesteś na jej miejscu. Nie rozumiesz, że ona płakała? P-Ł-A-K-A-Ł-A.
-Dobra dotarło to do mnie, ale powtarzam, znów, że nie mam z tym nic wspólnego.- Chłopak opadł na leżak obok i złapał głowę w dłonie. Ta cała sytuacja była dla niego dziwna. Chciał teraz być przy swojej siostrze. Martwił się. Jest jej starszym bratem powinien tam być.
-Oj Louis nie przejmuj się ta dziewuchą. Choć do mnie.- Poklepała miejsce obok siebie i wlepiła wzrok w swojego towarzysza. Ten tylko wstał i skierował się w stronę wejścia do domu na koniec odwracając się.
-Wiesz gdzie jest wyjście i mam nadzieję, że trafisz. Zadzwonię wieczorem.- I tyle go El widziała.
Już po chwili otwierał delikatnie drzwi pokoju Ronnie. Widok, który zastał wcale go nie cieszył. To on powinien z nią leżeć i ją pocieszać. Sam. „Jest tylko moja”- pomyślał i od razu walnął się za to w głowę. „Tomlinson idioto nie masz na nią własności.” Podszedł trochę bliżej cały czas patrząc tylko na Veronice. Jednak gdy usłyszał chrząknięcie szybko oderwał od niej wzrok. Cała czwórka jego przyjaciół uważnie go obserwowała. Wskazali tylko gestem ręki, żeby wyszli, bo dziewczyna śpi. Jak najciszej się dało opuścili jej sypialnie, a po chwili siedzieli w pokoju Louisa.
-Gadałeś z Elką?- Zapytał Niall dobierając się do żelków leżących na biurku.
-Tak.
-I?- Zapytali wszyscy jednocześnie.
-Powiedziała, że nie ma z tym nic wspólnego.- Harry prychnął pod nosem. Od samego początku nie polubił Calder, a to wydarzenie jeszcze bardziej umocniło jego nienawiść.- Powiedziała wam?
-Tak.- Wypalił Zayn za co dostał kuksańca w bok od Payna.- To znaczy nie.- Sprostował Malik gubiąc się w swoich kłamstwach.
-Bardzo płakała?- Zapytał znów szatyn. W odpowiedzi otrzymał tylko potakujące kiwnięcia czterech głów.
-Powinienem z nią być. Jestem idiotom.
-Nie da się zaprzeczyć, Tomlinson.
-Dzięki, Styles.
Był na siebie zły. Po pierwsze za to, że znów zepsuł wszystko z Calder, po drugie za to, że Veronica płakała, a on przy niej nie był i po trzecie za to, że czuł się zazdrosny, o to że to nie on ją przytulał.


FOREVER TRUE LOVE,



8 komentarzy:

  1. Yghh już nie lubię El -,-
    Rozdział super ;*
    I mój ulubiony gif z Tiu <3 Haha. Czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  2. hej jestem tu nowa ;) Twoje rozdziały mnie ciekawią więc będę tu zaglądać. Pozdrawiam i czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  3. O Boże, El w tym opowiadaniu to jakiś potwór :o
    Osobiście nic do niej nie mam, chociaż jestem cholernie zazdrosna o Lou, ale w tym opowiadaniu już jej nie cierpie -,-
    Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Elka to potwór, jak ona mogła tak potraktować biedną Ronnie
    rozdział bardzo fajny i miło się czyta :) zresztą jak zwykle

    OdpowiedzUsuń
  5. G
    E
    N
    I
    A
    L
    N
    Y
    !
    Uwielbiam to opowiadanie ;)
    Weny życzę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeeejciu, co ona wyprawia? Jak El. się zachowuje? Do wariatkowa z nią! Natychmiast!
    Rany, ale dopracowany rozdział, jestem pod wrażeniem.
    Co Ronnie czuje do Louisa?
    Kurcze, ale mnie wciągnęłaś!
    Życzę weny i bardzo dziękuję, ze wpadłaś do mnie :**

    OdpowiedzUsuń
  7. Czemu El jest taka w stosunku do Ronnie?? Co Ronnie jej takiego zrobiła??
    Czy Ronnie czuje coś do Louisa??
    Czy Louis czuje coś do Ronnie??
    Co do rozdziału to świetny :DDD
    Kocham twojego bloga, rozdziały, CIEBIE!!!! :)
    Życzę weny i kolejnych świetnych rozdziałów takich jak ten :*

    OdpowiedzUsuń