sobota, 1 listopada 2014

Rozdział 15

"Naprawdę kocha się tylko raz w życiu i za wszelką cenę trzeba walczyć o tą miłość."

-Błagam, Louis, odłóż to.
-Czy ty powiedziałeś, że się całowaliście?- Zapytał nagle Luke, jakby dopiero teraz dotarła do niego ta informacja.
-Dobra ludzie, koniec imprezy, na nas czas.- Usłyszałam głos Harry’ego.- Ronnie, zadzwoń potem do mnie.- I zabrał ich wszystkich z pola bitwy. W tamtej chwili zazdrościłam mu, że tak po prostu mógł stamtąd odejść, gdy ja musiałam stawić wszystkiemu czoła, jeśli wcześniej nie ucieknę z krzykiem.
-Mówiłaś, że to Twój brat.- Ciągnął dalej, a mi było, co raz bardziej głupio.
-Bo jest.- Mruknęłam.- To skomplikowane, Luke, możemy porozmawiać o tym jutro?
-Nie, chcę porozmawiać o tym teraz.- Zerknęłam na Louisa, który nadal w dłoni trzymał list, ale także z zaciekawieniem słuchał mojej konfrontacji z chłopakiem.- Teraz.- Powtórzył.
-Okay, może parę razy się pieprzyliśmy.- Zaczął Tomlinson, a ja miałam ochotę go udusić. Wiedziałam, że to wszystko wina alkoholu.
-Zamknij się.- Uciszyłam go.- Ja i on, spotykaliśmy się przez pewien czas, w ukryciu.
-To chore.- Powiedział z obrzydzeniem.- Jesteście… rodziną.
-Luke.
-Nie, Ronnie. Oszukałaś mnie, z resztą to nie ma sensu. Dajmy sobie spokój.
-Nie, zaczekaj, błagam. Pozwól, że wszystko ci wytłumaczę.
-Skąd mam wiedzieć, że znowu mnie nie okłamiesz?-Zapytał z pogardą w głosie.- Już Ci nie ufam, Ronnie.- Auł zabolało. Trafił nożem prosto w serce, ale należało mi się.
-To nie tak miało być.- Szepnęłam.- Proszę, Luke, wyjdźmy stąd, porozmawiajmy.
-O czym?- Podniósł głos. Był wściekły.
-O tym!- Ja też się zdenerwowałam. Schowałam twarz w dłoniach, nie wiedząc już jak przekonać chłopaka, żeby mnie wysłuchał.
-Nie, to nie ma sensu, ja muszę sobie to poukładać.- Chciałam coś powiedzieć, ale mi przerwał.- Sam.-Zaczął się wycofywać z pokoju i wyszedł z mieszkania trzaskając drzwiami. Nie chciałam go zatrzymywać, miał prawo mnie nienawidzić, po tym, co zrobiłam. Powinnam być szczera, jak to mówią kłamstwo ma krótkie nogi. Usiadłam na łóżku.
-Jesteś z siebie zadowolony?- Zapytałam z wyrzutem. Miałam ochotę rozszarpać Tomlinsona, w tamtej chwili bez żadnych wyrzutów z chęcią wyrzuciłabym go przez okno i nawet nie byłoby mi go szkoda.
-Miał prawo poznać prawdę.- Wzruszył ramionami.
-Tak, jak chłopacy? Tak jak Perrie, Spohia i Chloe? Nie miałeś prawa tego mówić, Louis, nie miałeś prawa.
-Lepiej mi powiedz, co to jest?- Uniósł rękę z kartką do góry.
-Oddaj mi to.
-Tu jest moje imię, więc to dla mnie.
-Cholera, Lou, chociaż raz zrób to, o co Cię proszę!
-Chcę to przeczytać.- Powiedział poważnie.
-Nie, masz mi to zwrócić.- Chciałam wstać i mu to zabrać, ale po zastanowieniu doszłam do wniosku, że to bezsensowne. Skończyłoby się to wszystko jeszcze większą kłótnią.- Rozumiesz?- Jednak zamiast wykonać te proste zadanie rozwinął papier i zaczął czytać:
-Lou, po wielu dniach myślenia o tym wszystkim w końcu postanowiłam wziąć długopis, kartkę i napisać. Choć w sumie sama nie wiem, co. Że te dwa miesiące było wyjątkowe, cudowne, że nigdy ich nie zapomnę?- Przełknęłam ślinę, czując jak wszystkie złe uczucia do mnie wracają, jak tamten dzień powraca z samymi negatywnymi emocjami.- Tak, były… Że brakuję mi tego wszystkiego? Naszych rozmów, kłótni, wspólnych spacerów, skradanych buziaków, zwariowanych pomysłów, ukrywania się, godzin spędzonych na leżeniu, żartowaniu? Cholernie mi brakuję.- Słuchałam jak czyta każde słowo głośno i wyraźnie. Przymknęłam oczy, ponieważ nie ufałam swoim oczom, które w każdej chwili mogły wypuścić na powierzchnię łzy. A przecież miałam być silna, miałam nie wracać do tego, co było, obiecałam to sobie. Więc, czemu nie wyrzuciłam tego listu? Mogłam przewidzieć, że to się stanie. Skoro mama zauważyła tatuaż, czemu ktoś nie miałby znaleźć tej pożółkłej już kartki?
Słyszałam jak w pewnych momentach głos Louisa załamuję się, nawet niekiedy zatrzymywał się i robił przerwy, ale nawet wtedy nie odważyłam się podnieść powiek i spojrzeć na niego.
-Potraktowałam to, jako obietnicę, którą złamałeś. Ale powinnam się do tego przyzwyczaić. Tata miał rację, nie bierzesz odpowiedzialności za nic. Jesteś tylko małym dzieckiem, Lou.- Wyrecytowałam to razem z nim w myślach, a potem zapadła cisza. Otworzyłam oczy i ze zdziwieniem patrzyłam na mokre od płaczu policzki Louisa.
-Płaczesz?
-Ja… ja nie miałem pojęcia, że zrobiłem cos tak niewybaczalnego.- Wychrypiał.
-Lou, nie wracajmy już do tego. Wybaczyłam Ci, pamiętasz? Teraz mam gorsze zmartwienia, takie jak Luke i to, że zna prawdę.
-Przepraszam.
-Niestety czasu nie cofniesz, on wie.
-Nie, nie za to. Myślę, że ten chłopak powinien znać prawdę.- Otarł łzy.- Przepraszam za wszystko. Za to, że zostawiłem na Tobie ten cały ciężar cierpienia, że nie było mnie przy Tobie, wiem, że nie chciałaś mnie wtedy znać, ale mimo to, powinien być. Przepraszam za obietnicę bez pokrycia, za moje tchórzostwo, każdą smutną myśl w Twojej głowie spowodowaną mną. Przepraszam, że jestem tylko małym dzieckiem, Ron i nie potrafiłem zapewnić Ci tego, na co zasługujesz.- Teraz i ja płakałam.
-Nie chciałam gwiazdki z nieba, Lou, nie chciałam idealnego chłopaka, z idealną fryzurą i nienagannym strojem. Chciałam Ciebie i tylko Ciebie.- Wyszeptałam, ponieważ bałam się, że te słowa powiedziane głośno mogą zabrzmieć inaczej.- Chcąc dać mi coś, czego nie chcę, by mnie zatrzymać, straciłeś mnie.
-Ale jest szansa, abym Cię odzyskał, prawda? Musi być – mówił zdesperowany.- Cholera, Ronnie kocham Cię, kocham Cię nad życie i nie mogę Cię stracić, nie znów. Nie jestem tak silny jak ty, żeby to przetrwać. Nie dam rady.- Teraz i ja płakałam. Moje policzki były mokre od łez tak samo jak i jego. Usiadłam na podłodze, a on zrobił to samo i razem płakaliśmy. W tym było wszystko, całe nasze cierpienie, cała nasza złość, a przede wszystkim cała nasza miłość.- Kocham Cię.- Powtórzył.- Kocham, kocham, kocham.- Mówił w kółko i w kółko, a ja z każdym razem, co raz bardziej zanosiłam się szlochem. Nie wytrzymałam, na czworaka podeszłam do niego i wtuliłam się w niego. Poczułam jego zapach, taki stary, taki znajomy, taki sam jak kiedyś. Czułam jak składał pocałunki na mojej głowie, ale nie przerwałam mu, nie przeszkadzało mi to. Chciałam, chociaż przez chwilę poczuć się jak kiedyś. Jak wtedy, gdy byłam szczęśliwa. Kochałam go, to było oczywiste, ale nie mogłam mu tego powiedzieć. Jeszcze nie. Myślę, że nie byłam gotowa na takie wyznanie, to nadal było za wcześnie. I tak za duży sukces uważałam to, że przyznałam się do tego przed sobą.
-Powiedz, że mnie kochasz.- Poprosił.
-Że mnie kochasz.- Powtórzyłam, łamiącym się głosem.
-Proszę, Ronnie, powiedz, że mnie kochasz.- Mówił zdesperowanym głosem mocniej mnie przytulając. Moje serce łamało się na małe kawałeczki, widząc go w takim stanie.
-Że mnie kochasz.- Powtórzyłam znowu uparcie stawiając na swoim.
-Jemu to powiedziałaś, prawda? Gdyby on o to poprosił zrobiłabyś to.
-O kim mówisz?- Odchyliłam się, żeby na niego spojrzeć.
-Luke.- Wymówił to imię z pogardą.
-Luke jest dla mnie ważny, ale nie kocham go.
-Kłamiesz.- Zarzucił mi, a ja tylko pokręciłam głową, chociaż wcale nie byłam tego pewna. Wszystko zaczynało mi się plątać. Wszystko było takie skomplikowane, trudne. W pewnym momencie miałam problem z przypomnieniem sobie swojego własnego imienia.  Zaczynałam stawać się skołowana, wszystko w mojej głowie się mieszało.- Powiedz, że mnie kochasz, błagam.
-Że mnie kochasz, błagam.- Nienawidziłam siebie, za to, że tak bardzo go ranię, nienawidziłam go, że mnie do tego zmusza, nienawidziłam całego świata, za to, że skazał mnie na to. Ponownie wtuliłam się w niego, a on opadł do tyłu, sprawiając, że leżałam na jego klatce piersiowej. Słuchałam jak jego serce bije z zawrotną prędkością, a oddech jest nierówny. Trwaliśmy w ciszy, nie wiem czy niezręcznej, czy nie, ale w ciszy. Jedynym dźwiękiem były samochody jeżdżące, gdzieś na zewnątrz.
Nie wiem ile czasu minęło, ale w końcu uścisk Luisa rozluźnił się, dając mi do zrozumienia, że chłopak zasnął. Wysunęłam się z jego objęć i odnalazłam swój telefon. Od razu wykręciłam numer do jedynej osoby, która mogła mi teraz pomóc.
-Wszystko w porządku?- Odebrał niemal natychmiast.
-Tak, to znaczy nie, nie wiem.- Mruknęłam, wychodząc na balkon, żeby nie obudzić Tomlinsona.
-Ronnie.- Szepnął łagodnie.
-Jak inni? To znaczy bardzo byli zszokowani?
-Spokojnie załatwiłem to. Powiedz lepiej jak między wami?
-Chciałabym to wiedzieć, naprawdę chciałabym, Harry.- Oparłam się o barierkę i wzięłam głęboki oddech. Nie miałam pojęcia, która mogła być godzina, ale londyńskie ulice nadal tętniły życiem. Z tego piętra mogłam zobaczyć osiedle, na którym mieszka ojciec. Nie rozmawiałam z nim od momentu, w którym przyłapał mnie razem z Sam na pocałunku z Lou.- Powiedział, że mnie kocha, wiele razy…
-Wierzysz mu?
-Tak… nie… nie wiem, gubię się.- Podparłam głowę na dłoni.
-Nic w tym trudnego, odpowiedź sobie po prostu na pytanie, czy ty go kochasz?
-Skąd mam wiedzieć, czy on jest szczery?
-Myślę, że znasz odpowiedź na to pytanie.- Znam? Cholera Styles, ty i te Twoje filozoficzne odpowiedzi. Nie znałam odpowiedzi na pytanie, jaka jest dzisiaj pogoda, a co dopiero na to.
-A co jeśli nie?
-Za dużo przypuszczeń, skarbie.- Ok, miałam ochotę rozwalić tę jego buźkę, bo mogę założyć się o stówę, że właśnie w tamtej chwili głupio się uśmiechał, kiedy ja cierpiałam. Przygryzłam wargę i walczyłam z chęcią wyrzucenia telefonu przez balkon.
-Nie pomagasz.
-A co mam zdecydować za Ciebie?!- Podniósł głos.- Dobrze, więc idź do niego i powiedz mu, że go kochasz, bo obydwoje wiemy, że tak jest. Potem wybacz mu wszystko i żyjcie długo i szczęśliwie i nie, teraz nie mów żadnego, ale. Chociaż raz zrób to, co jest dobre i właściwe. Pieprz to coś w Twojej głowie, co każe Ci zrobić inaczej, pieprz wszystkich, Ronnie i choć raz zrób tak, jak ty chcesz, tak, jak mówi Ci serce.- Rozłączył się, nie dając mi odpowiedzieć. Westchnęłam, wiedziałam, że Harry pierdolony Styles ma rację, dlatego wróciłam do mieszkania. Odłożyłam komórkę na stolik i wzięłam koc z łóżka. Nakryłam nim szatyna, który nadal spał na podłodze.- Wyglądał na spokojnego, ale to pewnie tylko pozory. Jego klatka unosiła się w wolnym tempie, czasami zastanawiałam się, czy na pewno się unosi.
W końcu uklękłam przy nim i złożyłam długi pocałunek na jego policzku.
-Kocham Cię Louise Tomlinsonie.- Szepnęłam i wstałam. Otrzepałam kolana i wyszłam z pokoju, a potem z mieszkania.
Chodziłam ulicami Londynu, które mimo naprawdę późnej godziny nie były puste. Środek tygodnia nie przeszkadzał ludziom w dobrej zabawie w klubach. Mijałam różne budynki, zastanawiając się, co ze sobą zrobić, aż w końcu znalazłam idealne miejsce. Uśmiechnęłam się, widząc szyld, świecący i czerwony z napisem czynne całą dobę. Cieszyłam się, że w mojej tylnej kieszeni nadal znajdował się portfel, bo inaczej musiałabym iść dalej.

Wzięłam oddech i pewnym krokiem ruszyłam do salonu tatuażu.


Nawaliłam, jak zwykle :/ przepraszam. Mam nadzieję, że ktoś tu jeszcze jest.

Kocham Was xx

Moose.

32 komentarze:

  1. Co ona chce zrobić? Przecież już ma jego imię na udzie! Może jeszcze jedno sobie walnie, tylko teraz na czole z takim ogromnym dopiskiem "kocham cię, łysy frajerze"? xD
    Uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łysy frajerze coo ahahahah

      Usuń
    2. Lol na udzie ? Myślałam że na biodrze o.o

      Usuń
  2. jejciu, właśnie umarłam i wróciłam tu tylko po to, żeby cię o tym poinformować

    OdpowiedzUsuń
  3. O jej w końcu! Pięknie, że w końcu oboje przyznali się do swoich uczuć ❤ Co ona chce zrobić w tym salonie lel ✌

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielibiam <3
    +
    +
    +
    zapraszam do siebie:http://revenge-harry-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. ojeej w końcu wyznali sobie miłosć , uwielbiam ich <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Tęskniłam, cholernie. Blagam cie wracaj bo nie potrafię przeżyć tygodnia bez nowego rozdziału i czytam kazdy od nowa. Znam je juz na pamięć. Ten jest cudowny, nawet nie wiesz jak sie ucieszyłam gdy zobaczyłam ze go dodałas. Kocham i życzę weny x

    OdpowiedzUsuń
  7. Szybko next błagam. Ja twoim blogiem poprostu żyję!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie pamiętam czy komentowałam reszte. Ale ten rozdział, jak i wszystkie są przeboskie *_*
    jestem teraz ciekawa jaki tatuaż chce sb zrobić. Mam nadzieję, że nie zakryje imienia. Nie może. Eh chce, żeby byli razem szczęśliwi i Hazziątko ma racje.
    Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy!
    Weny!
    Buziaki :*
    A.

    OdpowiedzUsuń
  9. po prostu nie wierzę w to co wydarzyło się w tym rozdziałę ( w ogóle ,że sie pojawił ) szkoda mi trochę luka ale dla mnie najważniejsze jest ,że oni nadal się kochają , cudony rozdział :) życzę dużo weny , pozdrawiam i mam nadzieję , że kolejny rozdział pojawi się szybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. oo niee na reszcie jej to powiedział jejku i ona też, chociaż tego pewnie nie usłyszał ale choleraaa
    UWIELBIAM TEN ROZDZIAŁ
    jak zobaczyłam że dodałaś nowy rozdział mało nie spadłam z łóżka lmao
    nie mogę się doczekać następnego xx

    OdpowiedzUsuń
  11. O boze, Louis taki asdfgh *-* Płakałam, gdy czytał list :c Mam nadzieję, że Luke zrozumie Ronnie :) Jestem strasznie ciekawa tatuażu Ron, w końcu imie Lou już jest, więc? :D
    Do następnego, powodzenia ;* <3
    Na taki rozdzial mogę czekać wieki :) xoxo

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawa jestem co do tatuażu....
    Oczywiście, że jesteśmy i czekamy na nowe rozdziały!
    Czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  13. Rozdział był genialny, zaliczam go do jednych z lepszych jakie tu są. Po prostu mnie rozwaliłaś, Lou płakał, Ron płakała i ja płakałam... Ciekawy jaki tatuaż chce sobie zrobić, pisz szybko nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czekam na nexta. Super, że w końcu pojawił się rozdział. Życzę weny i dalszego zapału do pisania.

    OdpowiedzUsuń
  15. Aaaaaa, o mamo! Wreszcie się doczekałam ^.^ Kocham Cię i tego bloga <3 mam nadzieje że następny rozdział niedługo ;)
    Trzymam za Ciebie kciuki i życzę natchnienia :*
    Powodzenia :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Moose taka kochana <3
    Czytam ten rozdział setny raz i za każdym razem te same emocje *-* Masz ogromny talent dziewczyno! Ow god, powiedział że ją kocha, tyle razy. O boże, boże, boże! Ronnie, nie waż się zakrywać tatuażu z imieniem Lou! Nie mogę doczekać się następnego! Powodzenia, trzymaj się :) xx

    OdpowiedzUsuń
  17. Jejciu wróciłaś *o* Rozdział boski jak zwykle ! Jestem ciekawa jaki tatuaż zrobi, więcej Lou najlepiej ;* Ogólnie super tylko teraz znowu Luke, ale tam pogodzą się i będzie dobrze, musi być ! Mam nadzieje, że u cb już wszystko okay, miło że się zmobilizowałaś i napisałaś 15 c: Czekam na next i weny życzę ♥

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie nawaliłaś skarbie ! Rozdział wyszedł cudnie i płakałam razem z nimi to było jakby takie magiczne że tak się wczułam w rozdział . Matko nie mogę się doczekać następnego i życzę żeby wyszedł równie dobrze co ten. ;D
    Do następnego, słońce !! ;*

    OdpowiedzUsuń
  19. Rozdział jak zwykle trzymający w napięciu i super. Rozumiem, że nie miałaś czasu na napisanie nowego rozdziału, weny, to się zdarza każdemu. Dobrze, że wreszcie coś napisałaś. ;)
    Kocham Lonnie. To jest takie słodkie, a z drugiej strony takie depresyjne. xD (to słowo było dziwne). Mam nadzieję, że nowy rozdział pojawi się szybciej.
    Trzymaj się ciepło, w te zimne jesienne dni. Dużo weny! :*

    OdpowiedzUsuń
  20. Opłacało się czekać! ♥
    Rozdział wspaniały! ♥
    Nie mogę się doczekać kolejnego! xx

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetny rozdział. ♥ Jak zwykle. ♡ Nie wierzę w to co zrobił Louis. Jak on mógł coś takiego powiedzieć. Ciekawe co Ronnnie zrobi w tym salonie tatuażu. Czekam na kolejny.
    KOCHAM TWOJEGO BLOGA. ♡♡♥♥

    OdpowiedzUsuń
  22. Zostałaś nominowana do Libster Awards :) http://swiat-wedlug-wariatek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Pisz tego bloga dalej!!!! Proszę!!! Uwielbiam go czytać. Chociaż zakończył tą historie i nalisz epilog. Cokolwiek, chce po prostu dowiedzieć się co stanie się z nimi i jak rozwiąże się sprawa luka. Wcale nie piszesz źle, mnie się podoba. Piszesz w sposób przejrzysty i ciekawy, skupiasz się na uczuciach które według mnie są bardzo ważne w historiach miłosnych, poza tym miałaś świetny pomysł by zrobić opowiadanie jakiego jeszcze nikt nie zrobił. Czytałam wiele blogów o 1D ale twój jest najlepszy. Mam wiec do ciebie prośbę, dokończ tą historie. Błagam!!!

    OdpowiedzUsuń